Tu i tam.

Byłem w Wilnie, byłem w Puli,

Teraz Moskwa mnie przytuli.

 

Niestety jakość tego dwuwiersza odzwierciedla z grubsza jakość mojej gry w dwóch pierwszych wymienionych miastach. Ale najpierw jeszcze jedno zdarzenie z Kongresu Warszawskiego. Przeciwnicy licytowali prosto – 1 karo – 3 do rogu. Miałem:

 

A52

862

K98

K853

Założenia niekorzystne. W meczu pewnie najlepiej wyjść w pika. Partner miał okazję wejść do licytacji, ale mamy aż 10 pc, więc po prostu w tych założeniach mógł nie mieć wystarczającej siły. Trefli raczej rgr się nie boi. Na maksy dobrze może być wyjść pasywnie. Wylazłem bez większych refleksji w kiera, co okazało się niezłe, bo całe rozdanie wyglądało tak:

 

 

A52

 

 

862

 

 

K98

 

 

K853

 

K103

N

W E

S

DW9

A9

D75

AW10743

D652

W9

AD7

 

8764

 

 

KW1043

 

 

-

 

 

10642

 

Szybkie bez dwóch i 90%, ale teraz rozpętał się mały cyrk.

"Panie sędzio!!" - to przeciwnik. "Ja nie rozumiem tego wistu".

Na razie byłem w nastroju wesoło – złośliwym: "Ja nie rozumiem pana licytacji (faktycznie 3nt było co najmniej ciekawe), ale sędziego nie wołam"

"To był arcymistrzowski wist, pan się musi wytłumaczyć z tego wistu."

"Nie wydaje mi się"

"Ja zapłaciłem wpisowe i pan mi się musi wytłumaczyć z tego wistu."

A to ciekawostka. "Proszę pana, zapłacenie wpisowego upoważnia do wzięcia udziału w turnieju, ale nie zmusza mnie do tłumaczenia się z moich zagrań"

"Panie sędzio! Panie sędzio, ten pan wykonał arcymistrzowski wist." W tym miejscu przy stole pojawił się lekko znudzony sędzia Węgorz, wydobył z siebie: "Bo on jest arcymistrzem" i poszedł.

Trochę mnie już ta sytuacja zaczęła męczyć, więc wprost spytałem pana czy coś może insynuuje na temat czystości mojej gry. Tutaj zdecydowanie zaprzeczył i stwierdził, że chciał tylko wiedzieć czemu tak zawistowałem. Dosyć ciekawy sposób formułowania prośby, trzeba przyznać.

Parę dni po Warszawie grało się w Wilnie. Vitas Vainikonis zrealizował swoją ideę ciekawego turnieju. Sam wyłożył sporo pieniędzy, a także znalazł siedmiu znajomych sponsorów, którzy też co nieco dołożyli. W ten sposób zrobiła się pula bagatela 100 tys. euro, a ośmiu sponsorów miało prawo sformować swoje drużyny i czekać. My zostaliśmy zaproszeni do drużyny przez Reesa Milnera – naszego byłego sponsora z Ameryki. Trzecią parą byli Jacek Pszczoła z Michałem Kwietniem. Skład niezły. Przed turniejem głównym odbyły się dwudniowe eliminacje. Każdy miał prawo zagrać za relatywnie niewielkie wpisowe, a osiem najlepszych drużyn awansowało do turnieju głównego i każda rozgrywała mecz z teamem sponsora. Tutaj następował jeszcze jeden ukłon regulaminowy w stronę sponsora – "pretendenci" musieli wygrać dwa mecze z tą samą drużyną – teamowi sponsora wystarczał jeden. No i pozamiatane – żadnej drużynie z eliminacji się nie udało. Trzy z nich wygrały swoje pierwsze mecze (m.in. nasz przeciwnik), ale poległy w drugim podejściu. Najbliżej była drużyna w składzie Mazurkiewicz, Wujków, Balicki, Żmudziński (ładni mi pretendenci), która przegrała drugi mecz jednym impem!

W ćwierćfinale musieliśmy stoczyć bratobójczy pojedynej m.in. z Burasem i Narkiewiczem. Mecz był dosyć wyrównany, ale ostatecznie przeciwnicy okazali się lepsi. Został nam na pocieszenie swiss, ale tutaj również niewiele zwojowaliśmy. Turniej główny wygrało trzech Turków i Alfredo Versace, którzy w finale pokonali team Monaco z dwoma Hellnesami w składzie – ojcem i synem. Coraz więcej tych rodzinnych zestawień ostatnio. Nasza gra nie powalała, ale jakoś tam wyglądała. Trochę głupot własnych było, ale żeby poprawić sobie humor opiszę głupotę cudzą. Miałem:

 

Axxxx

Kxxxx

xx

x

Z lewej trefl, z prawej kier, wlazłem pikiem. Za chwilę jakiś spliner, cue bid (3 pik – 4 trefl) i z lewej 7 kier. Na to byłem przygotowany, ale nie zdążyłem skontrować, bo z prawej pojawiło się 7 pik. W tym momencie przeciwnik z lewej (zawodowiec naprawdę wysokiej klasy) złapał się za głowę i zaczął przez zasłonę przepraszać partnerkę. Okazało się, że grali po treflu transferami, ale zapomniał. Zdarza się. Szło 7 trefl, ale nasi zagrali szlemika. Ładny obrocik. Parę słów o miejscu gry. Ośrodek Esperanza leżący koło litewskich Troków to bardzo malownicze miejsce. Drewniane domki, las, jezioro, różne dostępne formy aktywności sportowej, smaczne jedzenie, koncerty w czasie kolacji. Jednym słowem rewelacja. Sama gra też odbywała się w wesołej, towarzyskiej atmosferze, mimo że była do wygrania spora kasa. Mam tylko nadzieję, że za rok odbędzie się podobna impreza.

Z Wilna poleciałem do chorwackiej Puli. Byłem tam chyba szósty raz, tym razem po paru latach przerwy. Jest to idealny kongres do łączenia brydża z wypoczynkiem. Morze, plaża, ładna pogoda – w tym roku w ciągu dnia było naprawdę ciepło, gra zaczynająca się w niektóre dni o 15, a w niektóre o 21. Do tego dosyć tanie zakwaterowanie. Wynajęliśmy apartament za 55 euro na dobę. Mieszkaliśmy w czwórkę, ale spokojnie zmieściłoby się nas dwa razy więcej. Polecam wszystkim, którzy tam jeszcze nie byli. Wyniki były mizerne, ale i tak wyjazd bardzo udany. Spotkałem też pana od wistu z Warszawy. Okazało się, że jest kolegą kolegi, pogadaliśmy chwilę i sobie wszystko wyjaśniliśmy. Jednakże raz nie potrafiłem powstrzymać swojej złośliwości. Po moich znakomitych występach udało się zakwalifikować mojemu teamowi do finału D(!) (a drużyna na papierze spokojnie mogła walczyć o zwycięstwo), gdzie drugi mecz graliśmy właśnie na mojego przeciwnika (grał na drugim stole). W pierwszym rozdaniu przeciwnikom coś się zwiesiło i zagrali 6 trefl na atutach Ax do Kx. Orzekliśmy bez czterech. Mieli dużo kierów i kar i generalnie wszystko poza asem pik. Żartobliwie wpisałem sobie +5, twierdząc, że nasi zagrają 7nt z kontrą za 200. Wszystko się zgadzało, ale nie wziąłem pod uwagę, że przeciwnicy nie trafią wistu. Jeden skontrował, a drugi wyszedł w kiera. Plus dużo. Nie muszę mówić kto wistował. Dorwałem pana po meczu i rzekłem: "No i widzi pan, tym razem wist w kiera nie był arcymistrzowski." Pan wyraźnie posmutniał, a ja będę się smażył w piekle.

Jutro lecimy z Jackiem do Moskwy na ligę rosyjską. Mam nadzieję, że będę grał nieco lepiej niż ostatnio. Życzcie mi powodzenia.