Orlando regional

W zeszłym tygodniu graliśmy turniej regionalny w Orlando. Naszymi partnerami byli Stan Tulin i Dave Berkowitz. Stan to nasz aktualny sponsor, David to jeden z topowych amerykańskich zawodowców. Panowie znają się od lat, mieszkają blisko siebie, grają razem w golfa i raz w roku grywają ze sobą turniej. Rok temu graliśmy zresztą w identycznym składzie. Stan stwiedził wówczas, że trzeba wymyśleć im nazwę jako parze, analogicznie do np. Meckwell. Dżej Dżej wpadł na "Berlin", ale się nie przyjęło. Orlando to miasto Disneya. Znajduje się tu Disney World, Disney coś tam oraz wytwórnia filmowa Buena Vista. Jest co zwiedzać. Nas to jednak specjalnie nie dotyczyło, gdyż trzeba było grać. Coś tam zresztą pozwiedzaliśmy rok wcześniej. Poza tym pogoda jak na Florydę nie zachwycała. Przez większość czasu popadywało. Było oczywiście i tak dużo lepiej niż u nas, bo temperatura wahała się ok. 18 stopni. Regionals to jak zwykle do znudzenia knockouty i czasem swiss. Tych ostatnich niezmiennie nie cierpię, ponieważ toczą się bardzo wolno – m.in. z powodu rozstawienia na tablicy. Wiele razy już o tym pisałem, ale na razie na specjalne zmiany się nie zanosi. Poszło nam przyzwoicie. Wygraliśmy jednego swissa, jeden knockout, a innym polegliśmy w finale. Ten ostatni w bratobójczym pojedynku na drużynę Mahaffey, w której grali Gawryś z Klukowskim. Po bardzo dobrym i zaciętym meczu pokonali nas pięcioma impami. Można powiedzieć, że za dużo "roztrwoniliśmy" wcześniej, bo na drodze do finału wygraliśmy ze 180 impów w 60 rozdaniach (nie 72 – w półfinale przeciwnicy poddali się po połowie). Michał opowiedział nam następującą elegancką rozgrywkę:

 

W

N

E

S

1 trefl

1 kier

3 trefl

3nt

4 trefl

pas

pas

4 kier

pas..

 

 

 

 

 

 

 

 

Mamy:

 

A642

KW954

D92

2

W ręce do:

 

D85

A876

A753

AD

W stole. Wist naturalny w siódemkę pik, ósemka, dziesiątka, małe. Odwrót w kiera wzięty królem i kier do asa – od wistującego trefl. Od tej pory gramy praktycznie w widne. Karo z ręki – wskok królem (puszczenie nic nie daje, bo będzie wpustka) i karo wzięte damą. Teraz oddajemy kiera, żeby się zredukować – obrońca trefla i jest następująca końcówka:

 

 

Axx

 

 

Wx

 

 

x

 

 

x

 

KW9

N

x

W E

x

x

KWx

S

xxxxx

 

Dx

 

 

x

 

 

Ax

 

 

AD

 

Wychodzi E i zależnie od tego co zagra musimy zgrywać lewy w odpowiedniej kolejności:

  • jak w trefla, to bijemy asem, najpier kiery, potem kara i przymus

  • jak w pika, to najpierw kara, potem kiery i ten sam przymus, ale w innym wariancie

Niby nic bardzo skomplikowanego, ale fajny motyw. No i wcześniej trzeba było dokładnie zagrać.

Mam też jedno swoje rozdanie:

 

 

W

N

E

S

 

pas

pas

1 karo

1 kier

x

2 kier

4 pik

pas..

 

 

 

 

 

 

 

Wist w asa trefl. Stół skromny:

 

Wxxxx

xxx

x

Kxxx

A w ręce:

 

AKxx

Kx

ADxxx

xx

W drugiej lewie trefl wzięty królem. Na razie karo do asa i karo przebite. Pik do króla – z prawej dama. Karo przebite, dołożyli, ale król nie spadł. Wszystko już wiadomo – z lewej miał 3532 z asem kier – po pierwsze tak wygląda z wistów, po drugie z prawej pokazał już dużo punktów, a był po pasie. Co dalej? W miarę prosto. Gramy pika do asa i przebijamy karo wyrabiając LHO lewę atutową. Teraz trefl przebity w ręce, wyrobione karo i w końcu, jeśli będzie odmawiał przebicia, to pik. W dwukartowej końcówce w końcu będzie musiał dać nam lewę na króla kier. 420 i plus dziesięć, bo na drugim stole grali z drugiej ręki i po kierowym rgr sobie nie poradził. Dalej szło, ale już nie było tak prosto.

Może parę ciekawostek:

  • Próbujemy usiąść do kolejnej rundy swissa – my dwaj i dwie panie, na które mamy grać. Niestety przy stole siedzą sobie dwaj panowie, ktorzy mówią, że musimy poczekać, bo ich partnerzy jeszcze grają starą rundę, a potem muszą policzyć wyniki. Ktoś im kiedyś powiedział, że para z EW przychodzi do pary NS policzyć wyniki i się do tego stosują, nieważne co by się działo. Ciekawe czy jakby się paliło, to też by siedzieli i czekali.

  • Żona Stana, Riki, też grała w tym turnieju. Jednego dnia skarżyła się, że jej partnerzy z teamu nie prowadzą zapisu, a potem zupełnie nie pamiętają co grali i trzeba mozolnie odtwarzać. Dlaczego tak się działo? Podpowiem, że rzecz miała miejsce w sobotę. Tak, jest to małżeństwo dosyć ortodoksyjnych żydów, którzy przestrzegają szabasu i w związku z tym nie mogą zapisywać uzyskanych wyników. Nie wiem jak to do końca działa, skoro mogą grać, ale to już ich sprawa

  • W sobotę o 5:30 rano w Orlando odbywał się półmaraton. Para z ostatniego akapitu raczej nie mogła brać udziału, ale nasz kolega Kevin mógł. Zeznał, że uwinął się w niecałe 3 godziny, po czym zwyczajnie stawił się na sali gry. Jak dla mnie bomba.