Nowy Orlean - końcówka.

 

No i zakończyły się Letnie Mistrzostwa USA. Niestety bez sukcesów, bo ciężko za takie uznać wygranie mało istotnego, bocznego swissa i dotarcie do finału w jednym knockoucie, w którym to finale Vitas nas ograł, chociaż zagrał tylko kilka rozdań, ale jak zwykle po kolei. Reese z Vitasem zdążyli się już wcześniej zaprzyjaźnić i stwierdzili, że chcą grać na siebie, ale to potem, bo najpierw idą razem na kolację. Zapowiedzieli, że zjawią się koło 21:30, żeby zagrać drugą dwunastkę, ale jeśli skończymy pierwszą dużo wcześniej, to możemy zacząć bez nich. Skończyliśmy przed 21, więc zaczęliśmy. Gramy sobie, gramy, panowie przyszli koło 22 w znakomitych humorach, ale że drugi stół grał dosyć wolno, to zdążył rozegrać dopiero sześć rozdań. Nastąpiła więc natychmiastowa podmianka wszystkich czterech zawodników i mecz został dokończony w innym składzie. Mam wrażenie, że wynik w tym wypadku nie był nadmiernie istotny..

 

W meczu tym zasunęliśmy szlema. Boki były niezłe, tylko atuty takie jakby mało szlemowe, bo K10xxx do Axxx. Czemu zagraliśmy taki kontrakt? Dobre pytanie. Trzymajmy się wersji, że chcieliśmy przyatakować. Przeciwnik wistuje w waleta atu! Bierzemy w stole asem, gramy małe, a z prawej dziewiątka. Górą czy na impas? Odpowiedź będzie pod koniec odcinka.

 

W sobotę i niedzielę był swiss. Grało około 130 drużyn. Furory nie zrobiliśmy, bo zajęliśmy koło trzydziestego miejsca. Z naszych zagrań nie przypominam sobie nic przesadnie mądrego, a o zagraniach mniej mądrych już mi się nie chce pisać. To może jedna sztuczka kolegi z drużyny.

 

Rafał dostał w założeniach obie przed kartę:

 

 

 

xx

KW108xxx

Axx

x

 

Styl bloków mają podobny do nas, czyli przed partią skacze się z niczym, więc ta karta była za silna na otwarcie 3 kier. Padło więc multi, dwa pasy i kontra. Na razie postanowił zgłosić swój kolor, czyli piki.. jak łatwo się domyśleć, wynik rozdania do standardowych nie należał.

 

 

 

W

N

E

S

2 karo

pas

pas

kontra

2 pik(!)

kontra

pas

3 karo

kontra

rekontra

4 pik (ups)

6 trefl (uff)

pas

pas

kontra (ooo)

pas..

 

Trochę się przeciwnicy nie połapali i skończyło się na +500 i dużym zysku. Z ciekawostek w jednym meczu wystąpiła nowa para. A było to tak, że Reese już poleciał do domu, a Hemant chciał zagrać jeszcze jeden mecz, żeby wyrobić potrzebną normę połowy rozdań. Dżej Dżej (chociaż już nie powinienem tak pisać, bo po wielu próbach Jackowi udało się wreszcie pozbyć Jerzego w bazie ACBL) zgłosił się na ochotnika. Wszyscy byli zadowoleni i ja też, bo w związku z tym dostałem mecz wolnego. Gdy przyszedłem, to okazało się, że nowa para poradziła sobie świetnie i wysoko wygraliśmy. Zaproponowałem nawet, że mogą grać dalej, ale Hemant też musiał oddalić się w kierunku lotniska. Apropos nowych par. Na turnieju pojawiło się dwóch panów z Egiptu, których wcześniej nikt za bardzo na oczy nie widział. Panowie wygrali nawet jakiś turniej par. Oczywiście zawiść ludzka nie zna granic i zaraz znalazło się kilka rozdań w ich wykonaniu, które rzekomo miałyby coś sugerować. Dla Państwa przy okazji zagadka – odgadnij motyw. W jednym rozdaniu przeciwnik otworzył 1 karo. Egipcjanin wszedł bez atu, drugi dał staymana, ten 2 piki i tutti contenti. W stole pojawiło się mniej więcej:

 

 

 

Dxxx

xx

xxx

Dxxx

 

Jaki poeta miał plan po odpowiedzi 2 karo/kier nie wiadomo, ale może lubi adrenalinę. Drugie rozdanie jest bardziej skomplikowane. Licytacja jednostronna:

 

1k – 1p

 

3k – 3nt

 

4nt – 6 karo

 

3 karo oczywiście inwit. Karty były takie:

 

 

 

Dxxxx

xxx

D

AWxx

 

Do:

 

 

 

-

KDx

AKxxxxxx

Kx

 

No i wisienka na torcie. Otwarcie 2 kier – blok na kierach. Drugi dostał orbisa z singlem kier. Spróbował dwóch pików – a nuż partner ma ficik? Miał, czterokartowy. Grzecznie spasował, w końcu 2 pik nie forsuje. Poszło. Czy było tego więcej nie wiem. Tyle zostało mi opowiedziane w drodze na lotnisko. Czy już widzimy motyw? Dawno, dawno temu para angielskich internacjonałów była oskarżana o pokazywanie sobie na palcach liczby kierów. Ale po co kierów, jak piki są starsze? Oczywiście nikt tu nikogo o nic nie oskarża. Możliwe, że panowie grają tak cały czas i mieli dziesięć innych rozdań w tym stylu, ale nietrafionych.

 

Co z tym szlemem? Powiem szczerze, że zagrałbym z góry bez specjalnego wahania na wist z DW sec. Co prawda Krzysztof Martens określił kiedyś taki wist mianem "zagrania podwórkowego", ale wist z singlowego waleta wydaje się jeszcze dziwniejszy. Jacek zaimpasował i wygrał. Czasem trzeba po prostu mieć czutkę.

 

Przy powrocie znowu zawirowania. Pierwszy samolot spóźnił się prawie trzy godziny i nie było szans zdążyć na kolejny lot. Widmo koczowania w Nowym Yorku już zaglądało mi w oczy, na szczęście bez większych problemów udało się zmienić połączenie i w sumie będę w domu raptem dwie godziny później. Obecnie siedzę jeszcze we Frankfurcie, ale za godzinę mam lot do Wrocławia. Długiego odpoczynku nie będzie, bo w piątek do Bydgoszczy, a tydzień później lecimy do Szanghaju. Ale o tym już następnym razem.