Karuzela się kręci.

Z Chennai wróciliśmy w poniedziałek po południu. Tymczasem już w piątek koło dwunastej musiałem się zameldować w Starachowicach, gdzie graliśmy pierwszy zjazd ekstraklasy. Skład mieliśmy całkiem niezły, bo my + Buras i Narkiewicz. Nasza gra jednak nie powalała, zwłaszcza z początku. Trochę jeszcze wyłaziło zmęczenie po mistrzostwach. Potem jednak poszło nieco lepiej i w sumie po siedmiu meczach mamy ponad 92 VP (przy średniej 70) i trzecie miejsce. Tak naprawdę to po rundzie zasadniczej dobrze być po prostu w czwórce, a koniecznie w ósemce, a reszta nie ma takiego wielkiego znaczenia. W rundzie drugiej byliśmy skutecznie operowani przez mojego krajana Kazia Omernika, któremu pomagał Tomek Gotard.

Rozdanie 17 wyglądało następująco:

Obie przed, otwierał N

 

104

 

 

W87643

 

 

D1086

 

 

2

 

87

N

AKD53

A5

W E

KD9

943

A72

AKD1084

S

W6

 

W962

 

 

102

 

 

KW5

 

 

9753

 

 

Gdybyśmy byli w korzystnych lub kiery były podwiązane – typu W109, W1087, to pewnie w naszym stylu zasunąłbym 3 kier z pierwszej ręki, co w tym rozdaniu mogło być skuteczne. Spasowałem jednak i dalej poszło:

Kaziu Tomek

1 trefl 2 trefl

2 pik 3 trefl – jest szósty trefl

4 trefl 4 kier – uzgodnienie, cue bid

4nt 5 karo – 3 wartości

5 kier 5 nt – jest dama atu

7 nt i w tym momencie Kaziu powiedział jakie lewy weźmie i schował karty do pudełka. Licytacja niby prosta i nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło, ale elegancko i skutecznie. Podobało mi się. Nie mogę też w tym miejscu nie pochwalić się jakie to fajne mamy ustalenia, gdybyśmy to my siedzieli na EW, a N zdecydował się na 3 kier. Poszłoby:

(3 kier) 3nt – cóż innego?

4 kier 4 pik – trefle, próba szlemikowa/ o motyle

4nt 5 karo – 3(102 gramy tylko po zwykłym blackwoodzie)/ masz pan damę?

5 pik 5 nt – ano mam/ a coś jeszcze? I tutaj wchodzimy w drobne subtelności, bo trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy karta typu as i AKDxx w treflach nadaje się na 4 kier (czy raczej na 4nt jeśli już). Moim zdaniem się nadaje, a w ogóle AKD10xx wygląda pięknie, więc dalej:

7 trefl 7nt – masz szóstego trefla, na wszelki wypadek w trefle, gdyby trzeba coś przebić/ nic nie musimy przebijać, jest 13 lew.

Prawda, że pięknie? A tak serio to nawet parę razy tego typu sekwencje przyszły.

O ile to rozdanie to po prostu zwykły, dobry brydż, to kolejne to typowy styl Omera.

Rozd. 21, NS po, otwiera N:

 

 

D63

 

 

6543

 

 

976

 

 

D82

 

A10952

N

KW4

KD8

W E

A2

5

W1042

KW43

S

A1096

 

87

 

 

W1097

 

 

AKD83

 

 

75

 

 

 

Tomek

Michał

Kaziu

Jacek

 

pas

1 trefl

1 karo

1 kier(piki)

pas

1nt(!?)

pas

2 karo (GF)

pas

2 pik

pas

3 trefl

pas

3 karo

pas

3 pik

pas

4 trefl

pas

4 karo

pas

6 trefl (!)

pas..

Szlemik jaki jest każdy widzi. Pewnie Kaziu bardziej spodziewał się karty typu ADxxx pik i KDxx trefl. Wtedy po karowym jest +- z góry, a po kierowym gorzej, ale to dopiero 11 pc. A tak trzeba było trafić jakieś damy, ale co to dla starego marynarza. Wist król karo i kier wzięty asem. Trefl do króla, trefla na impas, ściągnięcie damy, król pik, walet pik do asa, pik na kiera, pik przebity i claim. Lepiej było w drugiej lewie skrócić stół, bo wtedy damę pik też trzeba trafić, ale jestem na 90% pewny, że Kaziu zrobiłby to bezbłędnie. Mogliśmy tylko jęknąć. Oczywiście na pozostałych 15 stołach grane było 4 pik.

Prosto ze Starachowic pojechaliśmy na Okęcie, żeby polecieć do Monte Carlo na Cavendisha. W tym miejscu chciałem podziękować kolegom (i koleżance) z drużyny KDK 1 Kutno, którzy zgodzili się ostatnią niedzielną składkę rozegrać awansem w piątek przed pierwszym meczem, dzięki czemu mogliśmy bez problemu zdążyć na lot. Dzięki.

Na szczęście graliśmy w tym roku tylko główne dwudniowe teamy. Wcześniej odbył się "boczny" turniej teamów, który został wygrany przez naszych – Dominik Filipowicz w parze z Jarkiem Cieślakiem oraz Krzysztof Martens z panią May Sakr z Libanu. W finale zmasakrowali Lavazzę. Grałem z panią May ten sam turniej w zeszłym roku i jakkolwiek bardzo sympatyczna z niej babka, a trójkę wymienionych kolegów zawsze darzyłem dużym szacunkiem, to po tym wyniku wzrósł on niezmiernie. Co prawda widziałem parę rozdań z finału i dawno nie byłem świadkiem takiego nagromadzenia farta, ale wynik jest wynik. Gratulacje!

Nasz turniej był obsadzony tak sobie. Bywało z tym lepiej. My graliśmy średnio. Niby w miarę poprawnie, ale bez zęba. Butlerek +0,1 dosyć dobrze oddaje nasze poczynania. Jednak w tym turnieju akurat nie miało to większego znaczenia, bo nasz sponsor niestety nie miał swojego dnia. W konsekwencji zajęliśmy miejsce 16. Nie pamiętam dokładnie ile było drużyn, ale jakoś tak między 15 a 17. Formuła była taka, że grało się 7 rund po 10 rozdań, a potem dwie najlepsze finał, a reszta dogrywała swissem. Nas to dosyć szybko przestało interesować, ale walka o finał była ciekawa. W ostatniej rundzie team Zimmkonis (dla mających problem z ustaleniem skąd taka dziwna nazwa podpowiedź w postaci pytania Vitasa: A dlaczego nie Vainimann?) grał z drużyną, która aktualnie była na drugim. Mieli do nich ok. 7vp straty. Wygrali z 11 impów. Jednakże coś pomieszali w pierniczkach i na tablicy był inny wynik. I tak sobie stał niejaki Tor Hellnes przed tą tablicą i tak się zastanawiał czy to wystarczy, czy może nie wystarczy. I tak parę minut. W końcu się zlitowałem, przeszedłem 5 metrów, wziąłem kontrolkę z tabelką vp i mu podałem z paluchem na odpowiednim wyniku. Wywołałem radość, bo okazało się, że starcza, więc w danej chwili byli w finale, ale toczyło się jeszcze parę meczów. Potrzebowali w miarę niskich wyników. Niestety dosyć szybko okazało się, że team Smoking guns wziął taryfę i teraz to oni byli w finale. Ale potem padła jeszcze jedna taryfa i ostatecznie jej biorca awansował. Pochylę się jednak na chwilę nad "dymiącymi spluwami". Była to para szwedzkich juniorów oraz Bob Drijver (aktualny mistrz Europy teamów) z Gusem Hansenem – znanym na całym świecie pokerzystą. Gus grywa sobie hobbystycznie w brydża i od paru lat pojawia się m.in. na Cavendishu. Jak na pokerzystę przystało w brydża gra zarówno systemem, jak i stylem "albo my, albo oni". Parę przykładów:

 

W9xx

Axxx

Axxxx

x

Z prawej dwa pik – blok na pikach. Z tą kartą pada kontra! Karna!!! (mogłem coś pomieszać w rozkładzie, ale na 100% piki się zgadzają i były dwa asy i 9pc i 5431) Partner miał co trzeba i stało 800, ale wisty poszły gorzej i stanęło 200. Inny przykład to wejście 1nt oznaczające 9-11 na dowolnym. Nie wiem czy obowiązkowe, ale chyba tak. Poza tym jednak Gus charakteryzuje się całkiem niezłym pomyślunkiem. No i jest bardzo sympatycznym facetem.

Po teamach były pary. Niestety Cavendish z roku na rok nieco podupada. W tym roku nie było żadnego z amerykańskich zawodowców, za to znalazło się parę par z Francji sprawiających wrażenie raczej przypadkowych. Pula z licytacji też znacznie spadła. Nadal było to ponad 500 tys. euro, ale rok wcześniej, o ile mnie pamięć nie myli, to uzbierało się między 800 a 900. W niczym jednak nie umniejsza to sukcesu Vitasa Vainikonisa i Wojtka Olańskiego, którzy zajęli drugie miejsce. Na kilka rozdań przed końcem prowadzili z dość przyzwoitą przewagą, ale na koniec zabrakło jednego dobrego rozdania. Wygrała para sympatycznych seniorów z Irlandii – Adam Mesbur i Nick Fitzgibbon. Nas to wszystko jednak już nie dotyczyło, gdyż tak jak pisałem, po teamach się wynieśliśmy. Dzięki temu mogłem spędzić w domu kolejne trzy dni, bo już w niedzielę polecieliśmy do USA. Tym razem na trzy tygodnie. Ale o tym napiszę już jutro.