Finał GPPP

W miniony weekend odbył się kolejny finał Grand Prix Polski Par (w skrócie G i ileś P – przypomina mi się niegdysiejsza partia polityczna). Założenia imprezy chyba wszyscy już znają, więc od razu przejdę na boisko. W tym roku grałem z Przemkiem Zawadą. Niestety nie odegraliśmy w turnieju większej roli. Eliminacje przebrnęliśmy, ale w ścisłym finale cały czas plątaliśmy się w mniejszym lub większym ogonie. W kilku ostatnich edycjach późniejszy zwycięzca w pewnym momencie uzyskiwał znaczącą przewagę i wygrywał zdecydowanie. W tym roku prowadzenie zmieniało się co chwilę, ścisk był straszny, a emocje do samego końca. Ostatecznie wygrał Mirek Miłaszewski przed Wianem i Nawrotem. W równolegle granym finale popularnym zdecydowanie zwyciężył Michał Wróbel. Wszystkim gratuluję. W sobotę na dobranoc pojawiło się rozdanie następujące:

 

 

AD102

 

 

875

 

 

964

 

 

983

 

KW7

N

963

AKW

W E

10932

72

KW3

AW1064

S

KD5

 

854

 

 

D64

 

 

AD1085

 

 

72

 

Dopadliśmy na EW do 3 bez atu. Kontrakt wyglądał na dosyć normalny, ale..

N wyszedł w karo (trochę miał nasterowane licytacją), S wziął nawrócił w pika i sobie z nami pograli. Bez pięciu za 250, za co dostaliśmy blisko 40%, gdyż taki wynik został powtórzony na trzech innych stołach. W tym rozdaniu ówcześni liderzy skontrowali późniejszym zwycięzcom 2 karo. Kontrakt jak widać idzie, co jest warte 180 i powyżej średniej dla kontrujących. Jednak puszczona nadróbka i 280 pozbawiła ich punktów. Gdyby tylko założenia były inne (nawet obie po partii).

Poziom zawodów nie był nadmiernie wysoki. Co chwilę działy się jakieś dziwne rzeczy. Weźmy na przykład takie rozdanie:

 

 

W7542

 

 

32

 

 

AD3

 

 

W72

 

D93

N

K8

W86

W E

AD1094

KW864

92

K9

S

A843

 

A106

 

 

K75

 

 

1075

 

 

D1065

 

Otwierał S. Po trzech pasach Przemek otworzył 1 kier, na moje drury odpowiedział 2 karo (coś mam), a na 2 kier spasował. Ta karta na pewno była warta przynajmniej jeszcze jednego ruchu. Od biedy można w ogóle dać końca po 2 trefl – 13 pc w kontrolach, 54 i niezłe atuty. Końcówka była przyzwoita, ale nie szła. Zapisaliśmy 140 i wydawało się, że to powinien być dobry wynik. Nic z tego. Trzy razy wypuszczono 420, raz 170, a raz było 9 lew na jakieś dziwaczne 2 bez atu i w konsekwencji mieliśmy poniżej średniej. Niby uczciwie, bo za złą ocenę karty nie powinno się mieć dobrych wyników.

Już jutro w Starachowicach zaczyna się finał Grand Prix Polski Teamów. Pozostaje mieć nadzieję, że zarówno poziom gry, jak i wyniki będą lepsze.