Bydgoszcz - Starachowice - trochę dobrze, trochę źle.

A właściwie to Wrocław – Bydgoszcz – Warszawa – Starachowice – Wrocław. Zaczęliśmy w piątek dwoma składkami przeciwko Andrzejkom. To co wykonaliśmy w tych dwudziestu czterech rozdaniach to był jakiś koszmar. Chyba dopadł nas jakiś spóźniony jet-lag Nie pamiętam kiedy ostatnio zrobiliśmy tyle głupot na tak krótkim dystansie. Zagrany szlem bez asa, a gdy szlem w innym rozdaniu szedł, to graliśmy dwa bez atu. Poza tym "pechowa" odpowiedź na blackwooda w postaci pięć bez atu, które z braku dwóch asów trzeba było próbować zagrać – niestety bez trzech. Rolnięta końcówka, oddane 500 po sekwencji 1nt – 2pik(tu inwit) – 2nt. To ostatnie akurat rzeczywiście lekko pechowe – systemowo otwieramy 1nt ze starszą piątką prawie zawsze, więc kiery zginęły, a na drugim stole przeciwnicy spokojnie grali dwa kier. Brrrr.. Nic dziwnego, że szliśmy spać przy stanie minus czterdzieści (to i tak mało). W sobotę rano kapitan pozwolił nam się wyspać, a nasi odrobili naście impów. Okazało się to znakomitą decyzją, gdyż zaczęliśmy grać normalnie i systematycznie odrabiać straty. Dwie ostatnie składki wygraliśmy wysoko i cały mecz sześćdziesięcioma impami. Rozdań specjalnie nie ma co opisywać, może poza zgrabnym szlemiczkiem w rozdaniu ostatnim. Dostałem niezłą kartę:

 

AK

Axxx

A9xx

AWx

Otworzyłem 2nt – 20-21, od Jacka 3 pik – kolory młodsze i jakieś aspiracje. Moja karta zaczęła wyglądać jak acol. Powiedziałem 4 karo i po 4 kier 4 pik – pytanie o asy nie wydawało mi się specjalnie przydatne. Od partnera 5 karo – brak dalszych chęci, więc zadowoliłem się szlemikiem. Wist w 10 pik (po gdańsku – z parzystego 109 dychą, z nieparzystego dziewiątką). Z grubsza szykowałem się do pokazania kart, ale dziadek był z tych mniej przyjaznych:

 

Dxx

W

KDWx

10876x

I trzeba było chwilkę pograć. Pik wzięty, karo do króla i trefl do waleta – zabili królem. Odwrót kierowy wzięty, as trefl (nie poleciało), as pik, karem do stołu – podzieliły się, więc trzecie karo, trefl na pika, trefl przebity i pokaz kart. Wydaje mi się, że to rozgrywka na najwięcej szans, ale jeśli ktoś znajdzie lepszą, to chętnie się dowiem.

Skończyliśmy grać koło 18 i pojechaliśmy do Warszawy przespać się kilka godzin, a w niedzielę rano do Starachowic na GP (tu już nie graliśmy razem). Nawet dobrze szło – po trzech sesjach miałem ponad 61% i trzecie miejsce, ale potem nastąpił gwałtowny zjazd i na koniec procent 52. No trudno. Ale zanotowałem specyficzne osiągnięcie, bo w żadnej sesji nie mieliśmy piątki z przodu – dwie koło 70%, a pozostałe trzy, no cóż, trochę gorzej. Półtora tygodnia przerwy (gdy to piszę, to już tydzień) i MPP w Warszawie, czyli popularna Majówka.

A teraz czas na obiecane rozdania z Szanghaju. Na początek fajerwerki, czyli jak zdobyć/stracić ponad 20 impów w jednym rozdaniu. Może najpierw to zyskowne. Znowu dostałem niezłą kartę:

 

AKDxxx

Axx

x

Kxx

My w niekorzystnych. Zastanawiałem się jak to będę licytował, gdy przede mną pojawiło się

(1 kier) – x – (3 kier). Ciekawe. Na razie podniosłem te kiery i gdy od partnera padło 4 pik byłem w domu. O asy (2) i do kasy. Może ciut zbyt pochopnie, bo górą widać 12 lew, ale coś chyba na kontrę w niekorzystnych ma. No i jeszcze Chińczyk mógł czasem skoczyć z trójki, ale ten wyglądał dosyć uczciwie. Poza tym poprzedniego szlema licytowałem 20 minut i nie skończyło się dobrze (o czym za chwilkę). Jacek nie miał jakiejś wielkiej karty, ale miał to co trzeba i minutę później pisaliśmy 2210. Na drugim stole też skradali się calkiem ochoczo, ale w pewnym momencie nastąpił drobny zgrzyt. Padło 6 trefl – czy masz damę trefl? Pas – mam. Pechowo bez trzech. Czyli 2510 i fartownie +21 – zaczyna się od 2500. To drugie rozdanie też było szlemowe. Znowu miałem niezłą kartę:

 

K1098

AKDW9x

xx

A

A partner otworzył 1nt. Z różnych względów zdecydowałem się na transfer na kiery, a nie staymana – z lewej kontra i dalej po dwudziestu minutach pozorowanej licytacji inteligentnej (szamotuł) dojechaliśmy do szlema w kiery. Wist w dwójkę karo(3/5). Jacek miał:

 

AWx

8xx

AWx

KD9x

Rozkład kar jest znany – ten z prawej (przesiedliśmy się na miejsce rgr) ma piątego mariasza. Do asa kier "karowy" dołożył dychę, a do drugiego dołożył karo. Czyli ma siedem kart w czarnych. Jacek założył, że są to cztery trefle i trzy piki i konsekwentnie na to zagrał, ustawiając coś w rodzaju podwójnego przymusu wyjaśniającego. W końcówce miał:

Ax - - 9 do

K109 - - -

pik do asa i pik – zgodnie z założeniem z prawej nie ma już pików, więc impas. Wziął damą. Bez dwóch. Fartownie 2410 i tylko -20. Ale żarty na bok, bo rozdanie ciekawe. Wydaje się, że ta rozgrywka była nieco gorsza od alternatywnej. Można było zagrać cztery razy trefle i teraz:

  • jeśli obaj dołożą, to piki są 3 – 3 i trzeba trafiać

  • jeśli nie dołoży "karowy", to wiadomo, że ma 4 piki i będzie w przymusie karowo – pikowym – pokazujemy karty

  • jeśli nie dołoży ten drugi, to ma cztery piki i u niego szukamy damy

Grając tak jak Jacek wygrywamy jeśli zastaniemy założony układ lub gdy wistujący ma drugą damę pik, bo ona wtedy wyskoczy. Grając trefle wygrywamy z automatu przy 4153, a jeśli ma 3154, to pika jeszcze można trafić. I te 50% na trafienie pika to więcej niż na to, że dama jest w dublu. Na drugim stole Indonezyjczyk ściągnął wszystkie kiery i nasi nie najszczęśliwiej poodrzucali i potem grał praktycznie w widne. To nie koniec dużych wyników. W tym samym meczu, w którym straciliśmy 20, w ostatnim rozdaniu chapnęliśmy 15. Indonezyjczyk postanowił przepasować kartę:

 

10xx

A10x

DW987

Ax

W założeniach obie przed. Potem poszło 3 kier z lewej, kontra od partnera i 4 kier z prawej. Zgłosił kara na wysokości pięciu, co nie było szczęśliwym pomysłem, bo Grzesiek miał w nich K10xxx. Kontra i 800. Mnie udało się z tym otworzyć i potem już nie licytowałem, więc graliśmy końcówkę w trefle, bo Jacek trochę ich miał. Kontrakt został wypuszczony w dziwny sposób, co jednak biorąc pod uwagę zapis z drugiego stołu, miało marginalne znaczenie. Ile atutów lubimy mieć, gdy przeciwnicy mają grać z kontrą? W jednym rozdaniu dostałem sześć, ale i tak nie byłem bardzo szczęśliwy. Poszło (1kier) – (1 pik) – (2 pik) i kontra od partnera, a miałem (obie po):

 

1087643

-

A102

W976

Widać, że może nam iść duża gra w trefle, ale co robić, dosyć normalnie spasowałem i wyszedłem w atu. Skończyło się na bez dwóch za 500. Szło nam 5 trefl, ale na drugim stole nie dograli, mimo, że po kierze nastąpiło wejście treflami i +8.