06.04

Połowa marca to jak zwykle wiosenne mistrzostwa Ameryki. W tym roku zawodników gościło Reno – miasto, o którym nie można powiedzieć nic dobrego. Ubogi krewny Vegas, gdzie nie znajdziesz dobrej restauracji, a na każdej ulicy widać pozamykane kasyna, sklepy, restauracje. Marny widok.

 

Główny turniej Vanderbilt zgromadził na starcie tylko 48 teamów. To najgorszy wynik od lat. Nie pamiętam, a gram w USA od 2005 roku, aby kiedykolwiek była tak mizerna frekwencja w tym turnieju. Zwykle w takich miastach Ameryki frekwencja była bardzo wysoka.
Pandemii na ulicach już nie widać, a w całym Reno wolność od maseczek.

Gram w teamie Mike’a Rippey, gdzie oprócz mnie występują: Wiankowski, Nawrocki, Marcinowski, Nowak.
Z Kamilem tworzymy parę i napotykamy na wiele trudnych zadań:)

Wg rozstawienia dostajemy nr 22 i w drugiej rundzie trafiamy na przeszkodę nie do przejścia dla naszego teamu.

Mało ciekawych rozdań, mnóstwo świrów z obydwu stron, postawione pewnie z 250 IMPów przez wszystkich i przegrywamy z kilkunastu.

Ja nie poradziłem sobie z takim zadaniem:

 

Obie po partii 

♠KW9x

♥xx

♦Kx

♣10xxxx

 

Po 3 pasach Kamil otwiera 1♦, Zia daje ktr, licytuję 1♠, Gold 2♥
Kamil 3♦ (dobre, bo 2NT byłby Lebensohl), Zia 3♥, ja mówię 4♦, pas

i Kamil 4♠

Spasowałem -4 400 i -11 IMP

Na drugi stole 4♦ +1 150....

Myślałem co ma Kamil i pomyślałem, że nie chciał dawać ktr fit jak ma duży układ z 3 pikami i po bardzo długim (za krótkim!) namyśle uznałem, że ma 7-3 bo jak to on ma chcieć grać szlemika po naszych nieforsujących odzywkach…

Potem świry za świrami z jednej i drugiej strony, że nie mam nawet co napisać.....

Zia, z którym siedziałem cały mecz, z utęsknieniem wspominał Tomka Przyborę i jego słynną warszawską restaurację Dyspensa.

Bardziej go to interesowało niż gra, a mimo to przegraliśmy:)

Z fajnych rozdań Zhao-Muler po jednostronnej licytacji zalicytowali 7♥, Kamil ktr, a ja na wiście...miałem asa atu...

 

Drugi pod względem ważności, swiss sobotnio-niedzielny to ciągły wyścig szczurów.

Nawet nieźle nam szło, ale znów zabrakło czegoś pod koniec turnieju.

W 4. meczu z 8 drugiego dnia, nasz sponsor na 7 rozdań bierze 7 zapisów i przegrywamy mecz 4IMPy...

Kończymy na 10. miejscu, na 2. Tucz z Bałwankiem, brawo!

 

Wyjazd niestety przyniósł wiele negatywnych refleksji.

Brydż zbiera bardzo negatywne żniwo po pandemii.

Ilość sponsorów bardzo zmalała, część zrezygnowała, kilku niestety zmarło.

Będzie bardzo ciężko wrócić do czasów sprzed pandemii, Skoro w USA w głównym turnieju startuje 48 teamów to naprawdę kiepsko.

W lipcu Spingold w Providence, gdzie najtańszy hotel jest 3 razy droższy niż w Reno (70-200) więc nie należy się spodziewać wielkiej frekwencji.

W Polsce za to brydż idzie pełną parą. Organizujemy Rosenbluma, mimo że chcą nam go zabrać, to o niego walczymy! Szkoda natomiast, że drużyna Open pewnie długo nie zagra na BB i tutaj nie robi się nic :) Dziękuję chłopaki za lata wspólnej gry i powodzenia w jedzeniu Milki:)

Pozdrawiam 

G