17.10

JAKA LIGA?

Na naszym forum Marek Wójcicki postawił pytanie, sprowadzające się mniej więcej do tego: „jaka liga?” Wypowiedziałem się krótko w wątku, ale temat jest tak ważny, że chciałem podzielić się swoimi szerszymi refleksjami.

Jaką chcielibyśmy mieć? Na pewno taką, o jakiej mówiono by „najlepsza liga świata”. Kiedyś podobno nasza liga taka była. W latach osiemdziesiątych mecze takie, jak Czarni Słupsk – Budowlani Poznań, gdzie przy stole siadali na siebie np. Martens – Przybora i Leśniewski Michałek przeciwko Kudła – Milde, Wolny, Łabędzki to były klasyki takie, jak dzisiaj futbolowe mecze Real – Barcelona bądź Inter – Milan. Wtedy czołówka grała większość rozdań na punkty meczowe, liga i kadra miały wysoki prestiż, do reprezentacji pretendowało co najmniej kilka par, z których każda „miała papiery” do gry w imprezach rangi mistrzostwa Europy czy świata. I liga (najwyższa klasa rozgrywkowa) liczyła 12 drużyn, II liga – 2 grupy po 12 drużyn. Gra w II lidze już nobilitowała.

Od tego czasu wiele się zmieniło. Nasza szeroko rozumiana czołówka jest z dala od europejskiej. Poziom ligi – jaki jest, każdy widzi… Wystarczy popatrzeć na kilka przykładów z ostatniego zjazdu:

 liga1

O dojściu do szlemika nie dyskutuję, już końcówka, układowa, na pewno nie jest najłatwiejszą do wylicytowania, ale w końcu to, przynajmniej z nazwy, ekstraklasa…

Jak sobie z tym poradzić? Po wysoce prawdopodobnym początku

W

N

E

S

 

 

 

pas

1♥

pas

1BA

2♣

2♦

3♣

?

 

dojście do końcówki wydaje się trywialne – E, jeżeli nie chce „golić” 5♦, mówi 4♣ i W, pomimo minimum, z układem 5-5, kontrolami i krótkością trefl, powinien zalicytować końcówkę.

Podobnie w licytacji jednostronnej, zgrana, z kulturą licytacyjną, para powinna poradzić sobie na przykład tak:

W

N

E

S

 

 

 

pas

1♥

pas

1BA

pas

2♦

pas

?

 

Teraz 3♥ powinno wskazywać bardzo dobry fit karowy i wartości kierowe, co także dawało W przesłanki do wylicytowania końcówki. Popularność kontraktu 3♦ świadczy o tym, że w obu problemowych sytuacjach padało prawdopodobnie tępe 3♦. To przykład ilustrujący poziom umiejętności licytacyjnych graczy „ekstraklasy”.

Inny przykład:

liga2 

Szlemik treflowy na pewno jest kontraktem poprawnym. Rozumiem, że ciężko do niego doprowadzić z ręki N, ale i z ręki S nie jest zły, czego dowodem trzykrotny „wypusk” po wiście asem karo. A tu połowa sali kontentuje się „firmówą”.  Jak w kółeczku u cioci…

I jeszcze jeden zbiór kwiatków:

Rozrzut od 4♣ do 7BA… Na pewno lepsze nadróbki niż szlem bez asa/asów. Dla każdego coś miłego. Tylko cztery szlemiki na 16 stołów. A jak powinno być? Po początku

W

N

E

S

1♦

pas/1♠

1♥/ktr.

pas

3♣

 

 

 

wydaje się, że powinno się dojść do szlemika bez problemu…

Dlaczego tak to wygląda? Dlaczego w najwyższej lidze grają tacy, którzy „nie potrafią” i tacy, którzy grają „od lewej”? Jednym z powodów jest liczba drużyn. Część z nich przyjeżdża z nastawieniem, że „i tak spadnie” (sprawdzałem – w pierwszym roku spada z ekstraklasy co drugi beniaminek, po drugim roku kolejny jeden, bądź nawet dwóch), część „i tak nie spadnie” – jest 7-8 drużyn grających w ekstraklasie „od zawsze”. Na palcach jednej ręki można policzyć graczy i pary, które naprawdę pracują. Nie tylko mają spisany system, ale i go ćwiczą. Czytają książki, rozwiązują problemy, itd..

Faza „każdy z każdym” dla większości drużyn jest formalnością – czołówka wie, że będzie w górnej ósemce, słabeusze – że w dolnej. Stąd wspomniane wcześniej podejście – gracze grają w zestawieniach losowych, bez „sprężu”. Gra zaczyna się w play off.

Pierwszym krokiem do podniesienia poziomu ligi powinno być zmniejszenie jej liczebności, do nie więcej niż 10 drużyn. Gdyby dwie ostatnie spadały automatycznie, a 7. i 8. grały baraże z wicemistrzami ligi niższej, każdy mecz w robin round byłby ważny.

Po co podniesienie poziomu? To pytanie na pewno padnie od niektórych malkontentów. Przecież „grać każdy może…”

Odpowiedzcie sobie sami: Czy chcemy grać coraz lepiej? Czy chcemy aby liga była ciekawsza?

To chcemy zmienić, ale wymaga to poparcia, przede wszystkim Was – zawodników. Na pewno w głębi serca każdy chce grać lepiej… Trudniejsza walka w lidze wymusi więcej pracy od graczy. W tej chwili poziom prezentacji ligi jest taki, że nic się nie ukryje – każdego kalafiora się wyłowi, jeżeli nie na BBO, to z wyników. Tak, że motywacji nie powinno brakować. Jedyna droga, to praca, treningi. Dla większości, poza wąską grupą zawodowców, motywacja może być jedynie sportowa – a tą dadzą tylko trudne rozgrywki na odpowiednim poziomie.

Mam nadzieję, że uda mi się namówić Was do poparcia tego kierunku. Na poziomie reprezentacji pierwsze kroki zostały zrobione – po kryzysie lat 2005-2009, zaczęły się dobre wyniki i medale – nie ma się już czego wstydzić, wydaje mi się nawet, że można się chwalić. Czas teraz na ligę…

A dalej… Nasz ogródek jest mocno zachwaszczony… Rozrośnięte, nawet przerośnięte, Grand Prix Polski Par… Kryzys turniejów teamowych…