14.12

Tak jak obiecałem, wracam do Was ze swoim blogiem. Dziś spróbuję podsumować dwa ostatnie weekendy.

Tydzień temu odbyły się MPPM w Trzebawiu. Miałem wielką przyjemność zagrać tam w parze z Joasią Zalewską. Ostatni raz w mikstach w Polsce grałem (tak mi sie wydaje) kilkanaście lat temu. Poznań i memoriał Nowaka zawsze pokrywał się z Reisingerem i tak też było w tym roku, ale w związku z tym, że nasz team rozpadł się z powodów zdrowotnych Pana Cayna, nie wzięliśmy udziału w turnieju w Ameryce. 
Po kilkunastu latach wziąłem więc udział w turnieju, który wspominamy z nostalgią.
To były lata 2003/2004, kiedy brałem w nim udział ostatni raz. Zmiany ogromne, niestety nie na plus...
Kiedyś wszyscy dostojnie ubrani - panie w kreacjach, panowie minimum w marynarce, do tego obsługa z kawą, herbatą, czekoladkami:) Miejsce także zacne, bo pałacyk w pobliskim Swarzędzu.
Dziś to wygląda jak turniej podwórkowy, czego bardzo żałuję. Organizowanie turniejów na zasadzie, że mają sie odbyć, powinno się już dawno skończyć.
Nie można odbierać zasług organizatorom, którzy wkładają serce w organizację imprez, ale bez wsparcia sponsorów i PZBS ciężko o wszystko.
Turnieje rangi Mistrzostw Polski musza mieć swoja rangę nie tylko w nazwie.
Miejsce, obiekt i cała otoczka muszą mieć także swój prestiż, aby można było liczyć na wysoką frekwencje.
Tutaj graliśmy w hoteliku na zjeździe z autostrady, gdzie grzejniki były włączone dzień przed rozpoczęciem jak poinformował mnie jeden z pracowników:)
Wydaj mi się, że związek, jeśli chce, aby impreza miała frekwencje i swoją rangę, powinien zadbać o to, abyśmy grali w lepszych warunkach.
 
Co do wyników to wygrali jedni z faworytów. Stała zgrana para nie tylko brydżowo:)
Wyniki potwierdzają to, co wiemy wszyscy, stała para to ogromny kapitał, jeśli chcemy w brydżu coś osiągnąć. Praca w parze na dystansie zawsze da efekty!!
Nasz start z Joasią jak na debiut, uważam za bardzo udany i myślę, że jeśli moja partnerka będzie dalej tak pracować jak do tej pory, to wielka przyszłość przed nią.
 
Tydzień później finał GPP i MPP w znanym wszystkim hotelu Senator.
Na warunki gry nie ma co tutaj narzekać, jedzenie też całkiem nieźle więc oby tak dalej. 
Wracając jednak do przeszłości to pytanie jest moje takie. Dlaczego poziom nagród od lat jest niezmienny, a wartość tych nagród jest zdecydowanie niższa. 
Pamiętam pierwszy finał sponsorowany przez PKN Orlen. Nagrody robiły naprawdę wrażenie - były większe niż dziś a było to pewnie jakieś 25 lat temu:)
Jeśli chcemy, aby w finałach chcieli grać najlepsi to innej metody nie ma jak ściągnięcie sponsorów lub zbieranie na finał w trakcie imprez eliminacyjnych. Np 5 tyś na fundusz finału, aby dostać organizację GPP.
Myślę, że wielu by chciało grać na topowych graczy i się od nich uczyć.
Zwycięstwo Stasia także bez niespodzianki:) Stary wyjadacz na maxy przy pomocy utalentowanego Patryka (musiałem sprawdzić w wynikach, bo braci nie odróżniam) pokazują, że praca praca i praca daje efekty. 
Gratulacje także dla Łukasza, bo walczył dzielnie przez cały turniej prowadząc. Oczywiście wspierał go kolejny znakomity maksowicz - Przemek, dla którego także wielkie brawa!
 
Ostatnia impreza w ten weekend to MPP i dramatyczna frekwencja. 
Możemy mówić, że epidemia to wszystko powoduje i pewnie tak, ale termin bardzo niefortunny i znów brak logiki w takim terminie 10 dni przed świętami organizowanie takich imprez.  Oczywiście impreza zrobiona z nienacka, bo znalazły się środki do wydania, ale może w przyszłości zadbamy, aby taka impreza nie była planowana we wrześniu tylko styczniu???
Wynik, który niezwykle mnie ucieszył, naprawdę szczerze bardzo się cieszę! 
 
Panów Michała i Darka znam od lat.
Nie wiem co mógłbym innego napisać niż BRAWO!!!
Takie sukcesy to sól naszej dyscypliny, pokazanie, że wiara, konsekwencja, dyscyplina w wielu rozdaniach, dała znakomity efekt.
Obydwaj Panowie to WIELKIEJ KLASY GENTELMANI i naprawdę raz jeszcze brawo!
Pozostałe miejsca na podium dla Krzysia, Konrada, Jeremiego i Macieja. Wszystkim medalistom zasłużone brawa. Nasz start z Tomaszem także oceniam za całkiem niezły. Wygranie eliminacji, potem walka do końca o medal (20 rozdań do końca mieliśmy 5. miejsce). Nasza para dopiero się uczy więc na efekty przyjdzie jeszcze czas.
 
Podsumowując Bridge 24 z sukcesami: złoto Darka, srebro Asi więc jest z czego się cieszyć. 
Z nadziejami wchodzimy w następny sezon, fundacja pozyskała sponsora - potężna PGE, więc jest szansa na rozwój młodych utalentowanych.
Mamy czwórkę juniorów. Dalej szukam nowych twarzy, więc jeszcze powiększymy grono zawodników Fundacji.
 
Za tydzień kolejny odcinek, na który już dziś zapraszam i będzie w końcu analiza kilku rozdań brydżowych.
Pozdrawiam 
G