Wywiad z Igorem Chalupcem

W związku z rezygnacją Igora Chalupca z funkcji wiceprezesa Zarządu Głównego Polskiego Związku Brydża Sportowego, ogłoszoną 15 października, przeprowadziliśmy rozmowę, w której w kilku pytaniach poprosiliśmy o głębsze uzasadnienie rezygnacji. Poniżej treść tej rozmowy.

Zacznijmy od statutu - za udział w pracach nad nim szczególnie dziękuje Ci Zarząd w komunikacie z obrad 15 października. Dlaczego przez 2 lata nie został uchwalony, jakie zapisy uwierały władze PZBS, że nie doszło do uczynienia go prawem?

Przyczyna formalna braku uchwalenia Statutu jest jasna: brak niezbędnego quorum na dwóch kolejnych Zgromadzeniach Delegatów. Jednak uważam, że gdyby determinacja Zarządu w tym zakresie była większa, Statut już dawno byłby uchwalony. Choćby na ostatnim Zgromadzeniu Delegatów wystarczyło zmienić kolejność rozpatrywania poszczególnych punktów tak, aby Statut uchwalić w pierwszej kolejności wtedy, gdy na sali było quorum. Można było przewidzieć, że część delegatów wyjdzie ze Zgromadzenia przed czasem.

Chcę podkreślić, a mówię to zarówno jako prawnik, jak i przedstawiciel sponsorów, że niezrozumiała jest dla mnie sytuacja, gdy najważniejszy dokument naszej organizacji jest nadal mocno przestarzały, mało czytelny, momentami niezgodny z obecnymi rozwiązaniami prawnymi, a przy okazji słabej jakości. W ramach Komisji Statutowej odbyliśmy szerokie konsultacje środowiskowe i powstał naprawdę niezły dokument, w którego powstanie pracę wiele osób włożyło sporo pracy. Jak najszybsze uchwalenie Statutu leży zatem w interesie Związku i mam nadzieję, że temat jego uchwalenia ostatecznie zamkniemy na Zgromadzeniu Delegatów w 2016 roku.

Jakimi „wątpliwościami" - nawiązuję do tekstu Twojej rezygnacji - dzieliłeś się ostatnio z prezesem Kiełbasińskim, czego dotyczyły?

Prezes wie jakie uwagi mam jeśli chodzi o funkcjonowanie Zarządu i nie chcę w tym momencie upubliczniać naszej rozmowy. Ogólnie można powiedzieć, że chodzi m.in. o organizację prac Związku, obsadę merytoryczną delegacji Związku na ważne imprezy, sposób prowadzenia polityki informacyjnej, sposób reagowania na niektóre niepokojące zjawiska.


Kiedy rozmawia się indywidualnie z członkami Zarządu wielu z nich (poza "żelaznymi" stronnikami prezesa) krytykuje rozmaite poczynania Zarządu. Dlaczego jednak czasem głosują za decyzjami wcale im nie odpowiadającymi, jak to się dzieje, że dają się zmanipulować bądź zneutralizować? Czy prezes to aż taki Machiavelli?

Nie, nie sądzę (śmiech). Pamiętajmy, że większość organizacji o charakterze społecznym ma pewien poziom inercji, która wynika z tego, że działacze – nie tylko ci z Zarządu - w większości zajmują się wieloma innymi sprawami, w tym zawodowymi, mieszkają w różnych miejscach, różnią się w opiniach z prezesem, ale to nie znaczy, że mają zawsze wspólne zdanie, zatem nie tworzą jakiegoś monolitu. Często wręcz mają sprzeczne interesy jeśli chodzi o sprawy brydżowe. W takich warunkach, aby organizacja działała sprawnie, musi być zdecydowanie zarządzana, gdyż inaczej uległaby szybkiej dezintegracji. Uważam, że Prezes Kiełbasiński radzi sobie w tych warunkach zupełnie dobrze i nie pozwala na „anarchizację” Związku.  Jednak dyscyplina musi iść w parze z otwartością na dialog ze środowiskiem i wyczuleniem na sygnały z niego płynące. Gdy tego nie ma organizacja się degeneruje.


Czy prezes konsultował decyzję o niewycofaniu reprezentacji z Bermuda Bowl z Zarządem? Jak się odbyło wypracowanie decyzji? Czy Brogeland przedstawił prezesowi/Zarządowi materiały na temat pary Balicki - Żmudziński?

Konsultacje odbyły się w stosunkowo wąskim gronie niektórych członków Prezydium,  głównie na miejscu w Chennai, a te z moim udziałem (telefoniczne) były dość krótkie i – powiedziałbym – bardzo emocjonalne, czemu zresztą nie należy się dziwić. Sytuacja była bowiem ekstremalnie trudna. Decyzje w Chennai były podejmowane – co trzeba podkreślić - w wyraźnym deficycie czasu i w dużym stresie, który nie pozwalał na dogłębną analizę informacji. Trzeba było uwzględnić wiele okoliczności, w tym uwarunkowania prawne. Podkreślmy, że Związek był postawiony z definicji na przegranej pozycji, bo żadna decyzja nie była dobra. Jednak w mojej opinii nawet w takich warunkach mogliśmy i powinniśmy dokładniej i w szerszym gronie rozważyć różne opcje, w tym wycofania naszej drużyny z Bermuda Bowl, a już na pewno przygotować plan działań w celu obrony reputacji Związku.


Na czym polega wspomniana w rezygnacji "nieadekwatność" działań? Jak one powinny wyglądać?

Skoro graliśmy dalej – należało bardzo szybko, stanowczo i transparentnie zająć w tej sprawie stanowisko, zarówno w Polsce, jak i – przede wszystkim – tam na miejscu. Powinniśmy jak najszybciej publicznie wyjaśnić przesłanki, którymi się kierowaliśmy nadal uczestnicząc w Bermuda Bowl, a jednocześnie zażądać pełnej informacji na temat powodów decyzji Komitetu Akredytującego oraz zadeklarować bezkompromisową wolę podjęcia wszelkich działań w celu oczyszczenia polskiego brydża sportowego z zarzutów o zachowania nieetyczne. Tego wszystkiego zabrakło w Chennai, co między innymi postawiło wszystkie nasze reprezentacje, a szczególnie open w mocno niekomfortowej sytuacji. Nie pomogło nam także milczenie zainteresowanej pary. Zabrakło też informacji w Polsce, a pierwszy oficjalny komunikat, który ukazał się na stronie PZBS w tej sprawie, był wręcz groteskowy. Ta pustka informacyjna została wypełniona zatem głównie przez naszych krytyków, co było i jest nadal szczególnie widoczne na portalach typu Bridgewinners. Odniósł się do tego nawet WBF w swoim oficjalnym komunikacie z 9 października piętnując zjawisko „publicznego linczu” niektórych zawodników i reprezentacji. Niestety, takiego mocnego głosu Związku nadal brakuje i nie ukrywam, że jestem mocno rozczarowany konkluzjami z ostatniego posiedzenia Zarządu PZBS w dniu 15 października. Nie służy to budowie prestiżu polskiego brydża sportowego i PZBS.

W tym kontekście chcę dodać, że jestem pod ogromnym wrażeniem postawy w Chennai drużyny open i jej opiekunów. Wywalczenie przez nich złota w tych warunkach zasługuje na ogromny szacunek. To nie ich wina, że mistrzostwo zostało wywalczone w takich okolicznościach.


Jak należałoby wybrnąć z obecnej sytuacji: oskarżenia pary Balicki -Żmudziński, krytyczny odbiór decyzji o starcie w BB, groźby bojkotu Wrocławia?


Powinniśmy podjąć samodzielne działania wyjaśniająco-dyscyplinarne w tym zakresie. Samo czekanie na decyzje komisji EBL to za mało. Powinniśmy też publiczne zadeklarować chęć współpracy z EBL. Nasze stanowisko powinno być widziane i słyszane. Słyszę, że to wszystko są zadania trudne do zrealizowania w praktyce. Zgoda, ale nic nie robienie jest jeszcze gorsze. Musimy przywrócić PZBS prestiż i szacunek otoczenia. Chcę notabene porozmawiać w gronie sponsorów, jak moglibyśmy pomóc Związkowi w tym zakresie.


Czy Twoim zdaniem obecna struktura ZG liczącego 11-15 osób przystaje do potrzeb? Czy nie powinien być operatywny zarząd kilku (5? 8?) -osobowy? Wydaje się, że takim gronem byłoby trudniej manipulować.

Nie zgadzam się ze sposobem myślenia, że struktura Zarządu ma mieć na celu przeciwdziałanie manipulacjom. Jeśli ktoś podejmuje pracę w organizacji społecznej w celu manipulowania to nie ma to z definicji sensu. Chodzi raczej o skuteczność działania i zdolność do podejmowania decyzji, które nie naruszałyby zasad transparencji i demokracji w Związku, takich jak wymiana poglądów, opinii, możliwość wnioskowania i współudziału w kluczowych decyzjach przez szersze grono niż ścisły Zarząd. Choćby w takich sprawach jak wybór miejsca rozgrywek, która ostatnio bulwersuje środowisko. W nowym Statucie zaproponowaliśmy utrzymanie szerokiego grona Zarządu, bo to odpowiada zapotrzebowaniu środowiska z jednoczesnym przyznaniem sporego zakresu kompetencji decyzyjnych Prezydium, które mogłoby na co dzień podejmować bieżące decyzje.


Osobiście doświadczyłem, jak działają struktury ZG... Zwłaszcza część "dyscyplinarno-prawna" - złożony przeze mnie w sierpniu ub. roku wniosek o podjęcie wobec jednego z działaczy kroków dyscyplinarnych do tej pory krąży pomiędzy rzecznikiem dyscyplinarnym, a wiceprezesem ds. prawnych... Jak jest twoja wizja działania Związku, zwłaszcza w sprawach dyscyplinarnych, które, jak się wydaje, będą w najbliższym czasie kluczowe także na krajowym podwórku.

Zgadzam się, że jest wiele do zrobienia. Praktycznie trzeba ten obszar kompetencji Związku zbudować od nowa.

Dziękuję za rozmowę.