Relacja Michała Klukowskiego z Rzymu

Zwycięski tydzień Vitasa


            Najpierw imponujące zwycięstwo w Gulaszu rozgrywanym w Moskwie (4-6.10.2013r.) , a tydzień później zdecydowana wygrana w turnieju w Rzymie (11-13.10.2013r.)  - tych kilka dni przebiegło dla Vitasa Vainkonisa i jego teamu (który po drodze nieco zmienił skład - w Moskwie grali Vainikonis – Kowalski i Fisher – Schwartz, w Rzymie Apka zastąpił Wojtek Olański, a do tego dołączyli Gierulski – Skrzypczak) bardzo dobrze i na pewno rozbudziło apetyty "Bossa" przed Cavendishem w Monako.


            Ja mialem przyjemność wzięcia udziału tylko w drugim z tych turniejów. Zawody rozgrywane na Stadio Olimpico zgromadziły na starcie 88 drużyn, podzielonych po eliminacjach  na 3 finały (A – 16 drużyn, B – 34 drużyny, C – 38 drużyn). Po kilku rundach, w finale A utworzyłu się 4 grupy po 4 drużyny, po zagraniu „każdy z każdym“ zwycięzcy grup grali 8-rozdaniowe play off o zwycięstow, drużyny z 2. Miejsc o 5. Miejsce itd. Team Vitasa w finale pokonał drużyne internacjonałów "Ventin" (Upmark-Nystrom, Wrang-Ventin wzmocnieni Mustafą Cem Tokayem), mecz o 3. miejsce zaś zakończył się zwycięstwem Bułgarów (Nanev-Gunev, Aronov-Damianowa) nad Holendrami (Hop-Wortel, Van Den Bos-Van Lankveld). Moja drużyna, grająca w składzie Andrey Arlovich – Erikas Vainikonis oraz Piotr Zatorski – Michał Klukowski zajeła 5 miejsce w finale B (21 w ogóle).

            Po przytoczeniu kilku faktów czas na dwie relacje "z boiska". Pierwsze prezentowane przeze mnie rozdanie pochodzi z końcowej fazy turnieju, a konkretniej z decydującego o awansie do półfinału meczu Vitas-Lavazza, pokazujące skuteczną i pełną zaufania grę w obronie pary izraelskiej Schwartz – Fisher:

NS po, rozd E

 

♠ A4

 

 

♥ K762

 

 

♦ A653

 

 

♣ 1095

 

♠W102

N

♠ D9865

♥ D1054

W             E

♥ W9

♦ 10

♦ KD72

♣ DW764

S

♣ 82

 

♠ K73

 

 

♥ A83

 

 

♦ W984

 

 

♣ AK3

 

 

W

Duboin

N

Schwartz

E

Sementa

S

Fisher

 

 

pas

1♣

pas

1♥

1♠

ktr.1)

2♠

ktr.2)

pas

pas

pas

 

 

 


1)fit
2)nadwyżka

            Lotan zawistował asem trefl (od Schwartza 10 wskazująca nieparzystą ilość kart), a następnie w pika, po trzykrotnej kontynuacji tego koloru Sementa urzymał się w ręku i kontynuował trefle. Fisher wskoczył królem, i zagrał  as kier. ósemka(!)kier, wskazując wartość(i) karowe. Schwartz bowiem doskonale wiedział, że Lotan ma dokładnie 3 kiery, zdawał sobie więc sprawe z tego, że jego partner z samymi blotkami w karach wyszedłby nie ósemką, a trójką. Po zabiciu królem kier zagrał zatem w małe karo (!), mimo że Fisher pokazał już do tej pory 14PC i nie powinien mieć już nic w karach (para gra otwarciem 1BA 15-17), widział jednak, że karta partnera nie była nadzwyczajnej jakości (3343, brak kart środkowych, założenia popartyjne) i zaufał jego zagraniu kierowemu. Sementa dołożył z ręki małe, zakładając błąd Rona (brak zagrania w waleta karo), Fisher wziął zatem waletem i odwrócił dziewiątką, wpuszczając rozgrywającego do ręki, który musiał oddać jeszcze 2 kara. Łącznie NS wzięli 2piki 2kiery 3kara i 2trefle sami ugrywając 2pik z nadróbką, obkładając za 800 i w pełni zrekompensowali straty za potencjalną końcówkę bezatutową, która na nieszczęście dla teamu Lavazzy nie wychodziła,  zysk z rozdania wyniósł zatem aż 14 impów.

 

            Drugie rozdanie, rozgrywane na nieco dalszym stole, również w końcowej fazie turnieju pokazuje, że w parze (a właściwie w trójparze) z ostrą licytacją muszą chodzić dobrą rozgrywką oraz lekka pomoc skrzydłowych:

Obie po, rozd E

 

♠ AW1042

 

 

♥ A93

 

 

♦ D863

 

 

♣ 10

 

♠ D107

N

♠ -

♥ KDW72

W             E

♥ 865

♦ K54

♦ AW1072

♣ AK

S

♣ DW842

 

♠ K9863

 

 

♥ 104

 

 

♦ 9

 

 

♣ 97653

 

 

 

W

Klukowski

N

E

Zatorski

S

 

 

pas

pas

1♣

1♠

2♦

4♠

4BA

pas

5♣

pas

5♦

pas

6♣

Pas

6♦

ktr.

pas…

 

 
            Gramy otwarciem 2BA na młodych, lecz mój partner zaniechał go ze względu na trójkę kierów. Po dwóch pasach system którym gramy kazał mi otworzyć 1♣, i szybko zrobiło mi się smutno, ponieważ w następnym okrążeniu byłem już na poziomie 5, nie pokazując do tej pory żadnego koloru. Ponieważ przeciwnicy byli po partii, a graliśmy na dwie solidnie wyglądające panie założyłem, że szansa na renons pik, a z racji tego na 6 kar u partnera (układ 0355 z trzema słabymi kierami przeszedł mi przez myśl, ale raczej go wykluczyłem) jest bardzo wysoka, zalicytowałem więc inwit szlemikowy, którego ewentualne przyjęcie, jak mi się wydawało, powinno być oparte na renonsie pik.

Rzeczywiście, z pikami było dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałem, niestety nieco gorzej było w atutach, dzięki czemu szlemik po pikowym był nie do wygrania. Na szczęście pani na S kontrę partnerki potraktowała jako Lightnera i wyszła w trefla, tymczasem była ona po prostu "for business". Mimo wszystko wist ten, z powodu problemów komunikacyjnych, nie wypuszczał jeszcze gry. Po zabiciu A, zagraniu K karo karo do waleta i kiera do K, pani na N ostatecznie wypuściła kontrakt bijąc go asem, i próbując ściągnąć asa pik. Na to tylko czekał mój partner, który przebił, doszedł do stołu kierem, zaimpasował drugi raz karo, na asa karo odblokował asa trefl, na DW trefl wyrzucił 2piki i wykorzystał dobre kiery zapisując 1540. Proszę przeanalizować, że po puszczeniu pierwszego kiera przez panią nadal nie ma drogi wygrywającej.
            Na drugim stole świetną obroną na 5♦ popisał się nasz kolega Erikas Vainikonis. Po wiście jego partnera, Andreya Arlovicha w króla pik, rozgrywająca przebiła, zagrał karo do K i karo do A, a następnie 2 razy w trefla. Erikas przebił, ściągnął damę karo, nie zadowoliła go jednak wpadka przeciwników bez jednej, wyszedł więc w małego kiera (!), drugiego kiera przepuścił (!!), bijąc dopiero trzeciego (!!!) i grając asa pik zapewnił partnerowi lewę na 9xxxx trefl. +200, i nasz najbardziej okazały zysk w turnieju – 18impów stał się faktem.

            Turniej zebrał bardzo pozytywne recenzje, co w połączeniu z bardzo dobrą frekwencją i wysokim poziomem pozwala mieć nadzieję, że zachęcony Angelini zdecyduje się na jego kontynuację. Zatem do zobaczenia za rok!

Michał Klukowski