Wywiad z Darkiem Kowalskim i Michałem Błachem - zwycięzcami MPP na maksy 2021

Grupa PGE będąca Partnerem Bridge24.pl sponsorowała naszych zawodników w trakcie tych rozgrywek.

Darek Kowalski (z lewej) i Michał Błach, źródło zdjęcia: https://www.pzbs.pl/

 

W dniach 10-12 grudnia 2021 odbyły się Mistrzostwa Polski Par Open na maksy, w których złoty medal zdobył zawodnik Bridge24.pl Dariusz Kowalski wraz z partnerem Michałem Błachem. Panowie szczerze opowiedzieli nam o swoich doświadczeniach brydżowych i wspólnej grze.

 

AZ: Frekwencja na Mistrzostwach nie była powalająca, ale pojawili się przeróżni gracze - od początkujących z 1 WK po arcymistrzów z 24 WK. Jak oceniacie poziom rozgrywek? 

DK: W Polsce jest duża grupa zawodników bardzo dobrze i często grających na maksy. Wielu z nich brało udział w mistrzostwach. Poziom rozgrywek był wysoki.

MB: Poziom finału oceniam nieźle. Nie mam wielkiego porównania, ponieważ w takich rozgrywkach uczestniczyłem wcześniej tylko raz w życiu. Ale w tym roku było kilka par, które prezentowały wysoki poziom i chciały coś nagrać.

AZ: Jakie było najlepsze zagranie Twojego partnera? 

DK: Zdecydowanie utrzymanie koncentracji od początku do końca turnieju. Było to imponujące, zwłaszcza że przez większość turnieju prowadziliśmy i pojawiła się dodatkowa presja.

MB: Wszystkiego zagrania Darka były dobre, nie potrafię wskazać jednego (śmiech). Darek cały czas bardzo dobrze grał, świetnie w licytacji i na rozgrywce.

AZ: Na których przeciwników grało się Wam najprzyjemniej? A na których najciężej? Czy istnieją przeciwnicy, na których zawsze siadacie z uśmiechem na ustach i pierniczek pokazuje Wam 100%?

DK: Gra na maksy na bardzo dobrą opozycję jest moją ulubioną formą brydża. Im lepszy zawodnik, tym mam większą przyjemność gry. Jeśli chodzi o dobre zapisy to ostatnio bardzo lubię grać na Grześka Narkiewicza. Mam nadzieję, że utrzymamy ten zwyczaj jak najdłużej :)

MB: Para Kotorowicz-Araszkiewicz miała bardzo słaby początek. W pierwsze sesji nagrali bardzo niski wynik, ale potem gnali do przodu i bardzo dobrze grali do samego końca. Utrzymywali się na 4-5 miejscu, więc nie było łatwo na nich grać.

Ja bardzo nie lubię takiego grania, kiedy gracze zagadują i rozweselają przeciwników. Łatwiej wtedy popełnić błąd przy stole. Wiadomo, że nie robią tego specjalnie - niektórzy po prostu mają taki charakter - ale mi się przyjemniej gra, kiedy jest spokojniej przy stole.

AZ: Powiedzcie szczerze - dyskutujecie z partnerem o rozdaniach przy stole? Czy potraficie zachować zimną krew nawet po zrolowanej końcówce czy wypuszczonej częściówce z kontrą?

MB: Niestety nie, nie jestem takim wyjątkiem (śmiech). Ale te mistrzostwa to były jedyne takie zawody, kiedy nie rozmawialiśmy o żadnym rozdaniu. Darek zawsze mówił, że gramy dobrze i żeby zapomnieć o poprzednich. Ani razu nie dyskutowaliśmy o rozdaniach ani nie kłóciliśmy się. Ale nie zawsze tak to wygląda.

DK: Staram się nie dyskutować przy stole. Krew się w środku burzy, ale wiem, że to tylko pogorszy mój stan i partnera. Niestety, myślę o błędach jeszcze jakiś czas w trakcie następnego rozdania. Jeśli istnieje sposób, aby tego nie robić – chętnie go poznam.

AZ: Przed ostatnią rundą finału mieliście pauzę - nie zazdroszczę! Jakie uczucia Wam wtedy towarzyszyły?

MB: Szczerze - żadne. Nie wiem, co to był za rozdania i nie żałowałem, że ich nie zagram. Nawet się cieszę, bo była to dla mnie chwila wytchnienia. Te zawody to był dla mnie maraton brydżowy, rzadko mi się zdarza grać tyle rozdań na raz. 

Z drugiej strony widzę taką zależność, że im dłużej trwają rozgrywki, tym coraz lepiej nam idzie. Podobnie dużo rozdań było, jak graliśmy z Darkiem Mistrzostwa Europy w Tromso - wtedy udało nam się wygrać półfinał B.

AZ: Co najbardziej cenicie u swojego partnera? 

MB: Technikę gry. Darek to technicznie bardzo dobrze wyszkolony zawodnik, gra bezbłędnie. Ma taki umysł, że potrafi wszystko policzyć. Większość graczy w pewnym momencie odpuszcza i nie jest w stanie przy stoliku wszystkiego liczyć, ale nie Darek. On potrafi to od początku do końca turnieju. Zacytuję Piotra Bizonia (stałego partnera Darka): on ma w mózgu dysk o pojemności 3 Terabajtów.

DK: Michał posiada niezwykle wysokie umiejętności efektywnego prowadzenia projektów, które znam z pracy zawodowej. Gdy turniej idzie fartownie, potrafi przełożyć te umiejętności i determinację na grę. 

AZ: Co jest najgorszą możliwą cechą u brydżysty?

DK: Brak doświadczenia, dużej ilości rozegranych rozdań jest w brydżu problemem, który nie da się zniwelować innymi środkami. 

MB: Najgorszą cechą u brydżysty jest pycha i takie myślenie, że się wie lepiej. Wielu ludzi na brydżu myśli, że zjedli wszystkie rozumy.

Natomiast jeśli miałbym wskazać najgorszą cechę u partnera brydżowego - to byłoby wskazywanie błędów partnerowi. Jak się gra na pewnym poziomie, to Twój partner sam wie, że zrobił błąd. Wskazywanie go jest niepotrzebne i tylko wprowadza złą atmosferę.

Trzeba mieć dystans do gry partnera i zakładać, że zagrał optymalnie w danym momencie, zgodnie z wiedzą, którą posiadał w danym momencie. Inaczej można zwariować.

AZ: I na koniec, chcielibyście podzielić się jakąś anegdotą lub śmieszną sytuacją, która spotkała Was przy brydżu?

DK: W rozgrywkach juniorskim grałem w parze z Mariuszem Kwiecińskim. Mariusz miał różne swoje zasady. Na przykład, na szlema w kolor zawsze wistował w atu. Kiedyś przeciwnicy doszli do szlema, miałem w atutach drugą damę i wiedziałem co się za chwilę z nią stanie. Rzeczywiście wist nastąpił w małe atu. W stole był trzeci król atu i boczny singiel. Po dołożeniu ze stołu blotki, rozważałem, czy należy damę włożyć (wtedy rozgrywający może wykonać dwie przebitki w stole) czy nie (wtedy nie zrobi przebitki królem w obawie przed trzecią damą u mnie). W końcu zrezygnowany wstawiłem damę, co okazało się dość szczęśliwe, ponieważ Mariusz wyszedł blotką z W10x atu. Technicznie jak najbardziej poprawnie. Intensywność tego rozdania była tak duża, że pamiętam je do dzisiaj po prawie 40 latach. Byliśmy o krok od spektakularnego wypuszczenia szlema w kolor granego bez DW10xx w atutach.

 

Anna Zaręba